Czy wiesz, że schematy siedzą w szafie?

 


Od pewnego czasu, w mojej głowie kręci się spirala myśli związanych z mechanizmami psychologicznymi jakie opanowały nasze szafy. Wiele z nich zostało już nazwanych, jeszcze więcej czeka na swój moment. Niby każdy z nas jest inny, każdy chce być inny i to jest super. Z drugiej jednak strony, to co wydawałoby się, że powinno nas różnić w rzeczywistości jest wspólnym mianownikiem dla każdej szafy. Bez względu czy są w niej same szare t-shirty czy kolekcja torebek od Hermes. Tym mianownikiem są schematy, którymi kierujemy się za każdym razem, gdy otwieramy rano szafę i za każdym razem gdy idziemy do sklepu z ubraniami.

Jakiś czas temu podczas typowej prasówki do porannej kawy, trafiłam na eksperyment przeprowadzony przez pewne małżeństwo w USA. Chcieli oni bowiem, sprawdzić jak na nich zadziała efekt Zuckerberga. Dla niewtajemniczonych, Zuckerberg oprócz tego, że  słynie z Facebooka, to słynie także z tego, że zneutralizował problem, który przez Jamesa Williamsa był określany jako “najważniejsza decyzja jaką  podejmujemy każdego dnia!”. Mowa oczywiście o jego outficie, który stał się już tak kultowy jak czarne golfy Steve’a Jobs’a. Mark faktycznie zapanował nad swoją szafą w sposób wręcz perfekcyjny, chociaż można by uważać, że wpadł on w spiralę nawyku. Niekoniecznie, moi drodzy. Zaraz Wam wytłumaczę wszystko krok po kroku. Założenie jego było takie, by cała szafa opierała się na jednym powielanym w nieskończoność outficie, który usunie z jego życia ubraniowe rozterki. Dlatego też oparł całą swoją szafę na szarym tshircie. I do tego momentu się wszystko zgadza. Jednak dalszy ciąg jest przez wszystkich błędnie odczytywany. Strój, który powielił był w JEGO ocenie wygodny, praktyczny, sprawdzony i… czuł się w nim komfortowo! A więc, stworzył on zestaw, który nie wpływał w negatywny sposób na jego produktywność i efektywność czy poczucie własnej wartości. Powstał set, który był spójny z jego wizerunkiem wewnętrznym jaki sobie świadomie bądź nie zbudował. Ten sam mechanizm poprowadził Steve’a Jobsa w stronę czarnych golfów. A więc nie sama “szara koszulka” jest złotym rozwiązaniem, a stworzenie outfitu, który przynajmniej będzie w naszym osobistym odczuciu neutralnie na nas wpływał.I zdecydowanie w większości przypadków nie będzie to szary tshirt, co niechcący udowodniły osoby biorące udział w Zuckerberg Challenge. Ci, dla których szary tshirt i jeansy będą spójne z ich wizerunkiem wewnętrznym będą się czuć w tym zestawie świetnie i faktycznie ma on możliwość zneutralizować problem codziennych zmagań z doborem outfitu. Jednak dla tych, których wizerunek wewnętrzny odbiega od basicowego zestawu i opiera się na wyglądzie wysyłającym jakiś indywidualny sygnał w świat, noszenie “neutralizującego problem” outfitu szybko może stać się bardzo męczące, a w dłuższym okresie czasowym wręcz obniżać kompetencje zawodowe, poczucie własnej wartości, produktywność, czy wpływać na kompetencje społeczne. Do czego dążę… Mechanizm, który obserwujemy działa u wszystkich tak samo, tylko każdy z nas musi sam indywidualnie znaleźć swój “ szary tshirt”, który wprowadzi do swojej szafy bez uszczerbku na psychice.

Pytanie jednak brzmi nie jak go znaleźć, ale czy aby na pewno tego chcemy? Trzeba się liczyć z faktem, że outfit o takich właściwościach, jak już neutralizuje, to wszystko jak leci. Nie tylko sam poranny dylemat, ale także możliwość wspierania naszego potencjału, podnoszenia naszej atrakcyjności, pobudzania naszej produktywności i tak dalej. Powielanie codziennie tego samego outfitu można także zaliczyć już do silnie zakorzenionej potrzeby poczucia kontroli, a osobę która decyduje się na wprowadzenie takiego schematu do swojego życia najprawdopodobniej może mieć bardzo silną strefę komfortu, a nawet może to świadczyć o predyspozycjach do różnego rodzaju zaburzeń.

Nawyki i schematy siedzą w naszych szafach. We wszystkich szafach, nie tylko Marka. Niektóre mają swoje plusy nawet, ale większość z nich raczej blokuje nas bądź wspiera blokady, które w nas powstały. Dlatego właśnie powstał projekt profesor Karen Pine o nazwie Do Something Different, gdzie każdy uczestnik dostaje zadania mające złamać jego szafowe nawyki i obserwować co się będzie działo w ich życiu. Projekt jest niezwykły jak i jego efekty, pokazujące jak wyjście z ubraniowej strefy komfortu wpływa na wychodzenie ze stref na innych płaszczyznach naszego życia. Dlaczego  więc zamiast z niej wychodzić chcemy się dodatkowo w nią wpędzać bądź ją w sobie jeszcze bardziej wzmacniać?

Z tego błędnego koła jest jednak wyjście i rozwiązanie dla osób o większych potrzebach niż basic’owy tshirt, które sprawi, że  będzie wilk syty i owca cała. Jednak nie jest ono tak łatwe do wprowadzenia, jak zastosował to twórca Facebook’a. Mechanizm się zgadza, ogólny efekt finalny w postaci zneutralizowania ubraniowych dylematów też, jednak jego clue nie tkwi w “szarym tshircie” ani nawet w neutralnym outficie, a w stworzeniu szafy idealnie dostosowanej do naszych potrzeb życiowych, do naszego wewnętrznego wizerunku i do naszej figury. Nie musimy codziennie biegać ubrani tak samo, i najprościej jak się da by osiągnąć garderobiany spokój, którym cieszy się Mark. Wystarczy, że zbudujemy sobie szafę bazującą na ubraniach i zestawieniach, które są sprawdzone i sprawiają, że czujemy się w nich komfortowo. Wtedy #zuckerbergeffect ma szansę funkcjonować w naszej szafie na zdrowych zasadach. Jednak im więcej oczekujemy od życia, im wyższe cele sobie stawiamy, tym bardziej powinniśmy się stawać wymagający wobec naszej szafy. By wytłumaczyć jak sprostać temu wyzwaniu będę musiała przygotować chyba inną powiastkę. Życzę wszystkim spokoju w garderobie na tą otulającą nas ze wszech stron jesień.

 

  • Jagoda Zajączkowska

    Świetny artykuł, nie wyobrażam sobie chodzenia codziennie w tym samym zestawie. Ubranie ma wspierać moje aktualne samopoczucie, być dobrane do wyzwań na mnie czekających danego dnia, uwielbiam zestawy na „szczególne okazje” oraz przewygodne „zestawy domowe” na leniwe dni, dzięki którym wypoczywam podwójnie i nie chciałabym z żadnej z opcji rezygnować. Mam wrażenie, że to rozwiązanie spłyca temat ubioru do codziennej automatycznej, koniecznej czynności, podczas gdy może być ona fantastyczną przygodą każdego dnia!

    • Ewa „Psychologia Stylu”

      Dziękuję 🙂 Tak dokładnie tak uważam. Ubiór ma tyle fajnych właściwości: może nas wspierać, uspokajać, dawać nam możliwość zabawy czy wzmacniania poczucia własnej wartości. Po co więc z tego rezygnować? 🙂