Przewodnik po… inspirujących kobietach branży modowej, których prawdopodobnie nie znasz.

Trochę zarozumiały ten tytuł, wiem 😉 Ale zrobiłam to celowo, chociaż pewnie są osoby, które wiele z tych nazwisk znają, to założę się, że nikt nie znał wszystkich. Przejdźmy jednak do konkretów. Gdy wpadłam na pomysł tego posta zaczęłam wypisywać wszystkie kobiety, które chciałabym by znalazły się na tej liście i okazało się, że jest ich zdecydowanie więcej niż 10, dlatego postanowiłam je pogrupować i przedstawić Wam przynajmniej część z nich.
Mam nadzieję, że taki wachlarz sprawi, że każda z Was znajdzie tu dla siebie jakąś inspirację. Ja osobiście noszę w sobie cząstkę każdej z nich.

No to startujemy!Na pierwszy ogień idą rekiny branżowe. Kobiety, które trzęsą branżą modową chociaż ich twarze są raczej mało rozpoznawalne dla śmiertelników. Niektóre dyktują warunki tego świata inne mają dar do wrdażania tych warunków do życia codziennego. Jedno jest pewne, każda z nich odwala kawał dobrej roboty i można się od nich bardzo wiele nauczyć.

 

Eva Chen- director of fashion partnerships w Instagram. Czyli zajmuje się współpracą instagrama z branżą modową. A jak wiadomo Instagram rządzi teraz w świecie lifestyle’u , więc można ją nazwać modową boginią Instagrama. Także jak nie wiecie jak rozchulać swojego insta to posłuchajcie co ma do powiedzenia. A ma dużo. I mądrze mówi. I w ogóle ją lubię bo jest skromna i bardzo otwarta. Ach no i zdecydowanie wie co to dopamine dressing 😉

 

 

Aleksandra Woroniecka- Tej Pani za dużo zdjęć nie znajdziecie w sieci, a szkoda. Polka, która pracuje w francuskim Vogue i to na stanowisku szefowej działu mody. Gdy przeczytałam wywiad z nią w którymś numerze polskiego Vogue’a to się zakochałam. Nosi vintage’ową marynarkę Chanel, paznokcie ma pomalowane najwyżej odżywką, jest naturalna, nie zachłystuje się branżą, w której pracuje. Docenia dzieła sztuki, które sprawiają, że jej mieszkanie jest tak paryskie, że już bardziej się nie da. Gdy jednak traficie na jakieś jej zdjęcie od razu zrozumiecie, że jej styl jest taki saute. Niezakłócony trendami, harmonijny, zdystansowany a jednak bardzo kobiecy i z klasą. Polka o francuskiej duszy, jak nic!

 

 

Lucia Silvestri- Królowa klejnotów w Bulgari- nieskazitelna elegancja, klasa i szlachetność a także doskonale wyważona obfitość z jakiej słynie biżuteria Bulgari to właśnie jej robota. A ona sama jest taka jak jej dzieła. Chciałabym mieć w sobie tyle spokoju, harmonii i ciszy a także skrupulatności, dokładności i opanowania. Bo tylko w takiej atmosferze mogą powstawać prawdziwie mistyczne rzeczy.

 

 

Giovanna Bataglia- włoska stylistka pracująca dla wielu czołowych magazynów także wydawnictwa Conde Nast. Uznanie w branży zyskała już dawno temu, ale pewnego dnia została wyłapana przez czuje oko The Sartorialist, i lavina ruszyła. Gio stała się nie tylko stylistką, ale przede wszystkim trendsetterką, a jej zdjęcia można znaleźć teraz wszędzie, gdzie tylko mówi się o modzie i trendach. Jej styl jej tak samo niepowtarzalny i szalony jak jej osobowość ale w tym szaleństwie jest metoda… i urok i kobiecość i prawdziwa włoszka!

 

 

Teraz czas na kobiety, które na bazie wiedzy i doświadczenia zdobywanego przez lata postanowiły stworzyć coś swojego i to postanowienie było najlepszą decyzją ever. EVER!

Mira Duma- Przepraszam musiałam. No bez Miry to zestawienie nie miałoby najmniejszego sensu. Swoją karierę dziennikarki dla największych pism rosyjskich przekuła w projekt o nazwie Buro247, który jest już na rynku 11 krajów  i dalej się rozrasta. Ale jej silna pozycja i rosnące imperium nie nasyca przepięknej rosjanki, której styl jest inspiracją tysięcy kobiet. Mira rusza właśnie z nowym projektem o nazwie Future Tech Lab, który będzie za chwilę jednym z tych czynników, które postawią branżę do góry nogami. Nie dziwi mnie to wcale. Bo kto ma postawić świat na głowie, a może właściwie wreszcie na nogach jak nie filigranowa rosjanka, matka dwójki dzieci. I to jeszcze z taką niepowtarzalną klasą i stylem.

 

 

Garance Dore- jeśli nie czytałyście Love, Style, Life to czas pobiec do empiku i przy okazji zakupić notes albo mazak żeby podkreślać najważniejsze fragmenty. Tej francuski nie można nie znać i nie można jej lekceważyć. Oprócz tego że napisała książkę, która jest trochę jak alchemia stylu dla każdego to jeszcze prowadzi fantastyczny serwis “Atelier Dore”. Oprócz tego ma oko i szósty zmysł do wyłapywania trendów i tłumaczenia ich na “nasze”. Osobiście znam cały tabun kobiet, które chłoną z jej stylu i wiedzy dla siebie bardzo dużo i na dobre im to wychodzi.

 

 

Leandra Medine- trochę przyszła z nikąd. Bo nie można odnotować u niej budowania jakiegoś dużego doświadczenia… ot założyła bloga. A potem drugiego. I ten drugi Man Repeller rozwalił statystyki w sekundzie, bo w kilka dni po starcie pisały już o nim największe serwisy modowe świata, a obecnie jest to jeden z najbardziej opiniotwórczych serwisów modowych w USA, a Leandra jest w gronie najbardziej wpływowych trendsetterów.

 

Trzecią grupą są kobiety, które stwierdzenie “ W moim wieku nie wypada” bawi do łez. Poznajcie królowe dopamine dressing. No i co, nie powiecie mi, że ubrania nie mają wpływu na stan zdrowia!

 

Iris Apfel-  o tej Pani to polecam sobie film obejżeć o nazwie “Iris”, bo gdybym zaczęła Wam o niej pisać to powstałby odrębny post, taką masę niezwykłych rzeczy robiła w swoim życiu. Była modelką, projektowała biżuterię a nawet miała swoją wystawę ubrań w Metropolitan Museam of Art w Nowym Yorku. A to tylko część z jej niezwykłych dokonań. Obecnie ma 96 lat i jest chodzącą ikoną oraz nadal aktywną zawodowo kobietą. To jej zawdzięczamy przełamanie stereotypu o noszeniu drogich ubrań i potrzebie wydawania gigantycznych sum na rzeczy od projektantów. Iris jako pierwsza zaczęła łączyć drogie stroje z akcesoriami z małych podmiejskich sklepików czy pchlich targów czym oczarowała modowo- artystyczną bohemę Nowego Yorku.

 

 

Lyn Slater- To jest historia ikony z przypadku, która potwierdza, słowa Eda Filipowskiego, że idzie lawina zmian i jedyne co możemy zrobić to ją obserwować i płynąć z nurtem. Ta lawina ruszyła już kilka dobrych lat temu, gdy pojawiły się takie blogi jak The Sartorialist i zaczęły pokazywać modę uliczną. W taki sposób powstały nowe ikony jak Lyn Slater, Pani Profesor z Uniwersytetu Fordham, której trafiło się jeść lunch w NY w trakcie NEw York Fashion Week i zostać sfotografowaną przez pomyłkę. Tak, ona sobie szła a ktoś ją wziął za trendsetterkę i tak została gwiazdą interentu i  to nie jednego sezonu! A żeby tego było mało została nią w wieku…64 lat!!! Także tak! Kłaniam się jej w pas bo ja nie mam teraz tyle odwagi i polotu na swoją szafę co ona. Dlatego właśnie jest ikoną. I niesamowite jest to, że ona bawi się modą, jest szalenie dopaminergincza a jednocześnie to wszystko ma klasę i szlachetność… Nie dała się porwać nurtowi modowego szaleństwa jak moja następna postać, której to akurat wyszło na dobre…

Anna Piaggi była niezwykła… Niezwykła w wyglądzie i niezwykle dobra w tym co robiła. A była naczelną włoskiego Vogue przez lata całe. Duet D&G traktował ją jako swoją inspirację. Nie wiem czy to pełen przepychu włoski styl ją stworzył czy ona zbudowała swoją osobą i kreacją Vogue tą spójność włoskiego stylu, którą widzimy po dzień dzisiejszy na pokazach włoskich projektantów, obserwując włoskie ikony mody jak przytaczana wcześniej Giovanna Bataglia. Jedno jest pewne, zostawiła swoje pierwiastki w całej branży modowej Włoch i widzimy ją do dnia dzisiejszego… Bo tak przecież robią ikony. One nie umierają tylko zmieniają stan skupienia.

 

Ostatnia grupa to kobiety, których styl szalenie mnie inspiruje ponieważ oddaje różne istotne przesłanki, które często powtarzam na warsztatach.

Geraldine Saglio- Przez lata nazywana “Emanuelle’s Alt mini me”. Wieloletnia asystentka szefowej francuskiego Vogue, której kariera się rozwinęła w przepiękny sposób i dzisiaj jest jedną z najbardziej istotnych postaci świata mody nie tylko we Francji. Geraldine przez lata wyglądała jak kopia Alt, z czego troszkę się podśmiewano a troszkę jednak jej chyba zazdroszczono, bo mieć pod ręką taką ikonę i się nie uczyć  toć to grzech by był. I to kopiowanie sprawiło, że Saglio znalazła swój styl, typowo francuski, z dużym dystansem do trendów i zawsze bazującym na “pewniakach” a jednocześnie styl bardzo silnej i zdecydowanej kobiety czego ewidentnie nauczyła się od Emanuelle. Piszę o niej aby pokazać Wam po raz kolejny, że posiadanie wzorca od którego możemy czerpać lekcje na temat naszego własnego stylu nie jest niczym złym. Pod warunkiem, że te lekcje odrabiamy i pewnego dnia doprowadzi nas to do pójścia samemu swoją drogą przez modową dżunglę.

 

Chriselle Lim- Jak część z Was wie, mam słabość do zagranicznych vlogerek. I chociaż mogłabym tu teraz wypisać listę vlogerek, które ogląda ze mną nawet moja 3 letnia córka i wracając z przedszkola potrafi walnąć tekstem “Mamo a obejrzymy nową Ash?”, to wśród nich jest jedna bardzo dla mnie wyjątkowa w swoim niesamowitym wyczuciu trendów. Jej vlogi oglądam z opóźnieniem, bo zawsze muszę trochę przetrawić jej pomysły na stylizacje. Wynika to bardziej z mojego dużego dystansu do trendów sezonowych, niż z jej pomysłów. Ona ma ten dar do tłumaczenia trendów na język normalnych ludzi. Bo do tego naprawdę trzeba mieć dar aby patrząc na pokaz, gdzie każda modelka jest skrupulatnie wystylizowana potrafić wyciągnąć esencję, praktyczność i jednocześnie przenieść na ulicę wizję projektanta. Ona właśnie to robi. Nie wiem jak, ale to robi. I chwała jej za to, bo inaczej nic bym nie ogarniała w temacie prognoz trendów na kolejne sezony. A tak, ja jej ufam bo ona wie co robi i niech robi tak dalej.

Caroline De maigret- współautorka świetnej książki o tytule “ How to be a parisian wherewer you are”. Producentka muzyczna, modelka aktorka i wnuczka Michała Poniatowskiego a więc troszeczkę jakby Polka. Jej styl to łączy w sobie to co lubię najbardziej czyli Z jednej strony trendy a z drugiej strony duży dystans do mody. Kobiecość połączona z nieoczywistą zmysłowością. Dużo paryskiego luzu. Jednym słowem chodząca zmaterializowana paryskość. No po prostu manifique!

Oczywiście mam ich jeszcze drugie tyle w zanadrzu co najmniej, więc może za kilka miesięcy się znowu zmobilizuję i Wam strzelę jakąś kolejną listę fantastycznych kobiet do inspirowania się. A tymczasem napiszcie, które Wam się podobają najbardziej i jakie są Wasze prywatne inspiracje. A ja uciekam szykować warsztat z Dopamine dressing, który startuje już za chwilę!

 

Inspirującego wieczoru kochani!

Ewa

 

* Wszystkie wykorzystane zdjęcia pochodzą z Pinterest.com.

 

  • Słyszałam o Iris (kto nie słyszał??) 😍 i o tej Polsce – piękna kobieta! I znam jeszcze jedną ze świata mody – która urzekła mnie tym, ze zawsze ubiera się tak samo – biała koszula i czarne spodnie… też związana z jakimś Vogue czy innym Elle 😉 kojarzysz może o kim mówię?

    • Ewa „Psychologia Stylu”

      Może o Emanuelle Alt? Też miała tutaj być 😀 Ale zastąpiłam ją jej kopią geraldine saglio. Emanuelle większość zestawień ma właśnie koszula + spodnie i obcas. A biała koszula i czarne spodnie trochę kojarzą mi się jeszcze z Grace Coddington 😀

      • Emmanuelle Alt! Tak! Widzę, że jest związana z Vogue. Widzę też, że nie jest aż tak ascetyczna jak myślałam, ale kurczę… klasa sama w sobie! Zachwycam się jej stylem!!!

        • Ewa „Psychologia Stylu”

          Ale jest świetnym benchmarkiem do budowania kapsułowej szafy 🙂 A szukasz inspiracji takich bardziej minimalistycznych i surowych? Skandynawskich tak?

          • Można tak powiedzieć, dopiero w tym raczkuję, chociaż 3 siaty ubrań już wywaliłam… także nie najgorzej mi idzie 😉

          • Ewa „Psychologia Stylu”

            Polecam zacząć od podziału na ubrania : lubię, nie lubię, sama nie wiem co o tym myśleć i czy to jest dla mnie. A następnie chodzić tylko w ulubionych i dodawać pojedyncze rzeczy z grupy nie wiem, a nie lubię zostawić na koniec procesu porządków w szafie 🙂 Jesteś z Warszawy może?

          • Tak, z Warszawy.

            A ubrania grupuję podświadomie – te „nie wiem” zawsze są na dnie szafy, zapominam o nich i w nich nie chodzę… więc automatycznie po jakimś czasie przechodzą do torby „nie lubię, podaj dalej” 🙂